Zgodnie z Konstytucją dogmatyczną o Kościele Lumen gentium, „ogół wierzących, mających namaszczenie od Świętego, nie może zbłądzić w wierze” (12). Czy w świetle tej obietnicy pasterz Kościoła powinien obawiać się czasów zamętu?
Podczas każdej Mszy świętej modlimy się, aby Pan Bóg uchronił Kościół od trzech nieszczęść: od braku nadziei, od trwania w zniewoleniu grzechem i od zamętu. Zasadniczo więc zamęt postrzegamy jako coś niedobrego. Jednak nie zawsze tak musi być. Może być też zamęt pożyteczny. W historii Kościoła zdarzały się okresy napięć, które były wpisane w dojrzewanie doktryny chrześcijańskiej. Wiadomo, że tych napięć jest tym więcej, im szybciej zmienia się kultura, w której żyjemy i którą trzeba na bieżąco oceniać i współkształtować w świetle Ewangelii. Rola biskupa, przełożonego i pasterza, polegałaby tu nie na tym, by gasić każdy spór czy niejasność pojawiającą się w życiu Kościoła, ale by czuwać nad tym, aby także w zamęcie zachowana była wiara w Chrystusa i komunia Kościoła. Nie bałbym się więc każdego zamętu, który pojawia się w Kościele – czasem widziałbym go nie tylko jako zagrożenie, ale także jako szansę dla Kościoła.
Czy doświadczenie zamętu w Kościele jest zawsze znakiem kryzysu, czy może być także przejawem dojrzewania wiary oraz poszukiwania głębszej wierności Ewangelii?
Właśnie o tym mówię: bywa taki zamęt, który jest objawem słabości, na przykład sytuacja, w której prawda zostaje zastąpiona jakąś polaryzacją, czyli podziałem na „my” i „wy”, czego dużo obserwujemy dzisiaj w Kościele, albo kwestie relatywizacji moralności i doktryny, dalej nadużycia, wszelkie grzechy usprawiedliwiane dobrem Kościoła, marginalizowanie wartości modlitwy lub sakramentów, a stawianie w centrum jakiegoś sporu wewnątrzkościelnego. To jest zamęt zły. Ale może być też i taki, który sygnalizuje nam, że dotychczasowe formy komunikowania czy przeżywania wiary w Kościele przestają wystarczać i że musimy poszukać tu nowych sposobów. Najogólniej: zamęt jest rozwojowy, gdy prowadzi do lepszego zrozumienia sytuacji, jaką mamy, do nawrócenia, do większej przejrzystości.Tego rodzaju napięcie działa jak ferment, który może oczyścić motywacje, rozwinąć język wiary, pomóc znaleźć nowe sposoby komunikacji. Taki zamęt nazwałbym nie tyle dobrym, co twórczym.
Jaką rolę w tych czasach zamętu odgrywa troska pasterza o jedność Kościoła? Gdzie przebiega granica pomiędzy jednością a uzasadnioną różnorodnością dróg, języków wiary?
Jedność w czasach zamętu i niepokoju na pewno dotyczy wspólnego wyznania wiary i jedności sakramentalnej. Nie przeczy to różnorodności, która jest obecna w Kościele, dotyczącej na przykład stylów duchowości, form duszpasterstwa, języka wyrażania swojego doświadczenia wiary. Granica zostaje przekroczona tam, gdzie... (...)
Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 110 (1) 2026.


