W jednej ze swych książek poświęcił Ojciec urocze stronice pewnemu czarnemu czworonogowi trzymanemu w klasztornej, jeszcze wtedy dominikańskiej, celi. Czy został on jakoś nielegalnie przemycony, czy przełożeni dali placet?
Blejk, bo o nim tu mowa, pochodził z okolic, gdzie urodził się bł. Jerzy Popieluszko. Psiak przyłączył się do naszej pielgrzymki. Szedł z nami tyle kilometrów, no więc czy na koniec należało mu powiedzieć: dziękujemy, radź sobie dalej sam? Tego psu się nie robi. Podczas wizytacji gdańskiej wspólnoty przez generała Zakonu Kaznodziejskiego Blejk siedział po lewicy Timothy Radcliffe’a, a ten trzymał na jego czarnym łbie swoją rękę. Wyglądali imponująco, choć Blejk nie trzymał żagwi w pysku. Tak między nami mówiąc, dogoterapia to doskonały sposób na egocentryzm, na wyjście z siebie, cudowne lekarstwo na depresję po utrąconej habilitacji i skuteczna pociecha po zawiedzionej nadziei na fioletową promocję.


Dziś u trapistów to grono najmniejszych braciszków mocno się Ojcu poszerzyło... Przybył nawet koń o ciekawym imieniu...
Klacz nazywa się Letycja i rzeczywiście jest źródłem radości, zwłaszcza wtedy, gdy mnisi odkrywają, że w swoich zachowaniach jest bardzo do nich podobna. Potrafi na przykład zapaść się pod ziemię, gdy jest potrzebna, i zawsze jest obecna, gdy zbliża się pora obiadowa.

Zwierzaki przyciągają innych do klasztoru, do zakonu w ogóle? To taki nowy sposób budzenia powołań?
Żyję w kraju, gdzie nikt już z kuferkiem lub walizką oraz metryką chrztu w ręku nie puka do drzwi klasztornych, żeby przywdziać habit mnicha. Pukają za to poganie, którym klasztor wciąż kojarzy się z ekologią, niekalibrowanymi pomidorami i miejscem, gdzie ślimaki są wciąż ślimakami, a nie rybą, jak chce Unia Europejska. To właśnie tacy ludzie są potencjalnymi kandydatami – zaczyna się od ziemi, pomidorów, zwierząt, a kończy na chrzcie. Ktoś od czasu do czasu pociągnięty życiem mnichów chce do nich przystać. (…)


Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 94 (1) Zima 2022.





Pastores poleca