|
Od Redakcji Artykuły Nasza modlitwa Z życia Kościoła Pytania i odpowiedzi Świadectwa Lektury Drodzy Czytelnicy! Jeden z najbardziej znanych wersetów Ewangelii według św. Jana mówi wprost o miłości Boga do świata: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). W Pierwszym Liście św. Jana Apostoła znajdujemy natomiast ostrzeżenie: „Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie” (1 J 2,15). Rzeka Jordan tworzy dwa ogromne zbiorniki wodne. Pierwszy to Jezioro Genezaret, pełne różnych form życia. Ono przyjmuje wodę i oddaje ją dalej. Drugi zbiornik to Morze Martwe, gdzie nie ma warunków do życia. Ono tylko przyjmuje wodę. Ciekawe odniesienie do tych faktów daje tradycja żydowska, twierdząc, że człowiek jest takim jeziorem żywym, kiedy otrzymuje i daje; kiedy jest w relacji. Kiedy jednak tylko bierze, bez relacji wzajemności, staje się martwy. Kościół to nie muzeum, w którym się przechowuje i zabezpiecza artefakty z dawno minionych epok, lecz żywy organizm – Ciało Chrystusa. Jego zasadniczym celem jest głoszenie Dobrej Nowiny o miłości Boga, objawionej w Chrystusie i rozlewanej nieustannie przez Ducha Świętego, wszystkim narodom i pokoleniom, po krańce ziemi i po wszystkie czasy. Zachowuje on żywą pamięć o wielkich dziełach Bożych stanowiących historię zbawienia, a równocześnie celebruje te dzieła, jako zawsze obecne w żywym doświadczaniu wiary. Młody mężczyzna zadał mi pytanie: „Czy na pogrzebie Taty przeczytałby Ksiądz to, co o nim napisaliśmy?”. Spojrzałem na wydruk. Miłe, czułe słowa o parafianinie zmarłym przed kilkoma dniami... U progu nowoczesności Gilbert Keith Chesterton napisał: „Świat współczesny nie jest zły; w pewnym sensie (...) jest o wiele za dobry. Jest to świat pełen zdziczałych, zmarnowanych cnót. Kiedy system religijny ulega rozbiciu (jak chrześcijaństwo uległo rozbiciu podczas reformacji), prowadzi to nie tylko do rozplenienia się w świecie występków. Wielu ludzi uważa, że dzisiejsza kultura nas „gorszy”, i nie mają na uwadze skandalizujących ekscesów artystycznych czy obyczajowych, które zdarzały się przecież w różnych epokach. Czyniąc wgląd we własne doświadczenia i porównując je z tymi z niedalekiej przeszłości, raczej zauważają, że jeszcze 20 czy 30 lat temu kultura, czyli ogół ludzkich wytworów materialnych i niematerialnych, takich jak wzory myślenia i zachowania, sprzyjała nie tylko ludzkiemu dobrobytowi, ale również kształtowała człowieka, czyniąc go „bardziej ludzkim”. Natomiast bieżąca rzeczywistość już go nie wspiera (lub wspiera tylko w znikomym zakresie) w rozwoju osobowym i relacjach. Amnon i Absalom są braćmi, obaj są synami króla Dawida, potencjalnymi przeciwnikami w walce o sukcesję na tronie Izraela. Tamar jest siostrą Absaloma i przyrodnią siostrą Amnona. Postacie Amnona i Absaloma są umieszczone w drugim łuku narracyjnym cyklu Dawida, który zaczyna się w 7. rozdziale Drugiej Księgi Samuela, kiedy Bóg obiecuje królowi Izraela, że zbuduje mu dom, czyli dynastię. Jaka jest oferta formacyjna „Manresy”? Na Placu świętego Piotra w Rzymie, na postumencie starożytnego obelisku zwieńczonego relikwiami krzyża Chrystusowego papież Syktus V kazał wypisać zawołanie znane szerzej jako egzorcyzm św. Antoniego: Ecce Crucem Domini! Fugite partes adversae! Vicit Leo de tribu Juda, Radix David! Alleluia! – „Oto Krzyż Pański! Ustąpcie, wrogowie Jego! Lew z pokolenia Judy, Potomek Dawida zwyciężył! Alleluja!”. W centralnym miejscu chrześcijaństwa, w ukrytym znaku męki Pana stojącym na egipskim monumencie, świadku kilku tysięcy lat światowej cywilizacji, ogłaszane jest nieustannie zwycięstwo Chrystusa. Jesteśmy zaproszeni do spotkania z Bogiem na modlitwie, to znaczy do uważności na Jego obecność, do słuchania Jego słowa, które rozbrzmiewa nieustannie w naszych sercach, do nawiązywania przyjaźni, bycia „sam na sam z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje” (św. Teresa z Avila). Czy na pewno wiemy, że nas miłuje? Skąd to wiemy? Księga Lamentacji, której autorstwo zostało przypisane w Wulgacie prorokowi Jeremiaszowi, a której treść kojarzy się w każdym bądź razie z jego dziełem literackim, to mało znany i nieco tajemniczy tekst Starego Testamentu. Jego tło historyczne stanowi tragedia Jerozolimy w roku 586 przed Chrystusem: po długotrwałym oblężeniu król Babilonu, Nabuchodonozor, zdobył i doszczętnie zniszczył stolicę. Świątynia została sprofanowana, ograbiona, spalona i zburzona, a Judea utraciła niepodległość. W 1969 roku, a więc pół wieku temu, młody teolog, Joseph Ratzinger, wygłosił w Radiu Heskim wykład pod śmiałym tytułem: „Jak będzie wyglądał Kościół w XXI wieku?” [2]. Jego prognoza zadziwia. Spoglądając na spór toczący się wokół kwestii legalizacji związków homoseksualnych – związków jednopłciowych, warto, a nawet należy spojrzeć szerzej na to zjawisko. 1. Współczesne technologie oferują coraz szerszy zakres środków – chemicznych, chirurgicznych czy genetycznych – umożliwiających oddziaływanie na funkcjonowanie ludzkiego ciała, a także modyfikowanie jego wyglądu. Ten rozwój technologiczny pozwolił na leczenie wielu ludzkich dolegliwości i daje nadzieję na leczenie wielu innych. Stanowi to wielkie dobrodziejstwo dla ludzkości. Co przyciąga dziś ludzi na liturgię? (…) Kiedy czasem napotykałem w klasie ciszę, próbowałem zacząć od prostych pytań: „Co słychać?”, „Jak twój weekend?”, „Masz jakieś hobby?”, „Jaki film ostatnio oglądałeś”, „Czy ktoś pomógł ci ostatnio w trudnej sytuacji?”. Taki drobiazg potrafi stać się początkiem zaufania. Wiem, że bez zaufania nie da się mówić o Jezusie jak o Przyjacielu i Zbawicielu. Jestem z wykształcenia polonistką i teoretykiem muzyki. Jakże wielkiego szoku doznałam, gdy mistrzyni, tuż po moim wstąpieniu do zakonu, zawołała mnie na rozmowę i zaproponowała wzięcie udziału w kursie pisania ikon... „Ale ja nie umiem rysować” – wyszeptałam z przerażeniem. Pismo Święte było obecne w moim rodzinnym domu od zawsze. Było... i tyle. Nie czytałam go. Coś pod tym względem zmieniło się w liceum. Religia była wtedy przy parafii, a nie w szkole, i ksiądz katecheta zaprosił nas na spotkania modlitewne, podczas których z czasem zaczęliśmy czytać słowo Boże. 11 sierpnia 1973 roku jako prezbiter diecezji płockiej z 10-letnim stażem wikariuszowskim przyleciałem do USA z czasowym amerykańskim paszportem i podobnym turystycznym polskim, aby w dawnym kraju mojego ojca spróbować odnaleźć się w służbie na chwałę Panu. Trzyletnie zwolnienie z rodzimej diecezji polskiej z przekierowaniem do pracy duszpasterskiej za oceanem przerodziło się w 30-letni kościelnie legalny pobyt w USA. Październik. Wchodzę do biblioteki. „Dzień dobry, chciałbym skorzystać z czytelni.” „Czy ma pan kartę? Bo nie kojarzę pana.” No tak, pomyślałem, wcale mnie to nie dziwi, nie było mnie tu od kilkunastu miesięcy. Pojawienie się Anielki w październiku 2023 roku i jej narodziny w czerwcu w zeszłym roku poucinało i tak skąpe zasoby czasu na takie luksusy jak praca w czytelni. W ciszy. Książka autorstwa kard. Charlesa Journeta, będąca dawką rzetelnej wiedzy teologicznej, jest zarazem dokładnie tym, za co się podaje, czyli rekolekcjami, i to głoszonymi z wielką żarliwością serca. Czy coś jest dobre po prostu dlatego, że jest? Czy samo istnienie ludzi jest dobrem? W epoce rozwoju biotechnologii, gdy od woli jednostek w coraz większym stopniu zależy życie innych ludzi, pytania się mnożą: czy życie jest takim dobrem, które warto przekazywać? Czy posiadanie potomstwa jest obowiązkiem, a rezygnacja z niego jest naganna? „Czy mam prawo narzucać egzystencję innym?” Kolejna książka o C. S. Lewisie, jaką otrzymujemy od Fundacji Prodoteo, jest próbą zbadania siły i aktualności głównych argumentów tego mistrza apologetyki – argumentu z Pragnienia, argumentu z rozumu, argumentu z moralności, „trylematu” o Boskości Chrystusa oraz podejścia do problemu cierpienia. W każdym rozdziale stajemy się niejako świadkami filozoficznej debaty między dwoma autorami; jeden z nich broni argumentacji Lewisa, ukazując jej mocne strony, drugi zaś stara się ją podważyć lub wykazać nieścisłości myślenia autora Cudów. Nawoływanie do walki z tak zwaną mową nienawiści wpisuje się w proces systemowego tłumienia swobody debaty publicznej. W reakcji na ideologiczny kurs ekipy rządzącej, forsowanie cenzorskiej ustawy o „mowie nienawiści” publikacja nie tylko przedstawia korzenie teorii lewicowych wyzwolicieli, ale także ukazuje konsekwencje penalizacji „mowy nienawiści” oraz ograniczania wolnej debaty przez skuteczne zaangażowanie niemal całego aparatu państwowego. Diabeł zniknął ze współczesnej kultury. Chociaż to stwierdzenie budzi od razu sprzeciw, to po namyśle dochodzimy do wniosku, że jest prawdziwe: prawdziwy szatan został wrzucony do lamusa, mimo że straszą nas nim filmowe horrory. |
Pastores poleca |