W sercu każdego człowieka tkwi pragnienie bycia szczęśliwym, choć różnie owo szczęście ludzie definiują. Na ogół jedni kładą większy nacisk na dobrostan, spokój i doświadczanie przyjemności, a inni na poczucie sensu i realizowanie wyznawanych wartości, na­wet jeśli wiąże się to z niemałym trudem. Te dwie perspektywy nie muszą się wykluczać. Powołanie do szczęścia stanowi ważny aspekt chrześcijańskiej doktryny, której zwornikiem jest przecież perspek­tywa życia w niebie, czyli wiecznej szczęśliwości. Czy z tego wynika, że człowiek ma prawo do szczęścia?


To pytanie jest ważne także dlatego, że nie brakuje ludzi, którzy owym „prawem do szczęścia” usprawiedliwiają swoje, niekiedy grzeszne i niegodziwe wybory. Z tego między innymi punktu widzenia temat szczęścia dotyczy duszpasterzy, kierowników duchowych, spowiedników.

Inflacja praw człowieka

Mamy dziś do czynienia z ideologicznym rozciąganiem „praw” człowieka, co prowadzi paradoksalnie do ich inflacji i dewaluacji. Rozmywa się bowiem różnica między prawami fundamentalnymi a zwykłymi interesami grup i jednostek; w konsekwencji pojawia się zamieszanie, w którym nie wiadomo, co rzeczywiście jest prawem wymagającym obrony ze strony instytucji państwowych, w tym władzy sądowniczej, co zaś przedmiotem zróżnicowanych opinii i przekonań. Granica między prawem człowieka a zwykłym rosz­czeniem politycznym lub ideologicznym zaciera się, gdy do praw człowieka próbuje się podciągać coraz to nowe kwestie (np. prawo osoby, która jest mężczyzną, ale stwierdzi, że czuje się kobietą, do startowania w zawodach sportowych w kategorii kobiet). Prowa­dzi to do sytuacji, gdzie pojęcie praw człowieka nie tylko przestaje być jednoznaczne i traci swą wyjątkowość, ale staje się narzędziem niesprawiedliwości i represji.
Ponurym przykładem absurdalnego rozszerzania listy rzeko­mych praw człowieka jest to, że ... (...)

Szczęście prawem?

Szczęście jest przedmiotem refleksji w różnych dziedzinach aka­demickich. Zajmują się nim nie tylko filozofowie, ale także psycho­lodzy, pedagodzy, teolodzy, a nawet prawnicy, w czym nie ma nic dziwnego, skoro mówimy o „prawie do szczęścia”1. Pojęcie szczęścia pojawia się w różnych tekstach prawnych, w tym w konstytucjach, ale raczej w sposób ogólny, jako na przykład cel polityki władz pań­stwowych zatroskanych o dobro wspólne i pomyślność obywateli. Problem w tym, że tego rodzaju pojęcia jak „pomyślność” i „szczę­ście” nie są jednoznaczne. Różni ludzie nadają im różne znaczenie. Wszak co dla jednych jest przyczyną zadowolenia, dla innych może być źródłem smutku. Choć zapewne są dobra, takie jak choćby zdro­wie, które wszyscy uznają za istotny, choć nieabsolutny, element poczucia szczęścia.
Od wyrażenia „prawo do szczęścia”, które może razić swoją idealistyczną ogólnikowością, bardziej konkretne jest mówienie o prawie do... (...)

Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 109 (4) 2025

1
Zob. G. Maroń, Szczęście (prawo do szczęścia) jako kategoria konstytucyjna - uwagi krytyczne na tle porównawczego studium konstytucji państwa współczesnych, w: „Przegląd Prawa Konstytucyjnego”, 1/2015, s. 11-26.


DARIUSZ KOWALCZYK SJ (ur. 1963), teolog-dogmatyk, profesor Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. Opublikował m.in. książki: Czy Jezus mógł się przeziębić? Rozmowy o człowieczeństwie Boga, W co wierzymy?, Między herezją a dogmatem oraz Kościół i fałszywi prorocy.

Pastores poleca