Każdy z nas pragnie szczęścia. Jednak tak naprawdę nie wiemy, czym ono jest, choć tak głęboko go pragniemy. Nawet ci, którym udało się zrealizować swoje pragnienia, nie czują się spełnieni. Szczęście ulatuje niczym motyl ze spełnionych marzeń. Zdobyte krwią i blizną bogactwo, prestiż czy sława okazują się tylko fata­morganą szczęścia. Wśród ruchomych piasków zdobytych szczytów serce dalej usycha z pragnienia.


Tajemnicza droga do szczęścia

Starożytny tekst Didache z I/II wieku rozpoczyna się od słów: „Dwie są drogi, jedna życia i jedna śmierci”. To sięgające czasów apostolskich objaśnienie wiary pokazuje ogromną różnicę mię­dzy drogą szczęścia i nieszczęścia, które prowadzą w przeciwnych kierunkach. Można potraktować je jako poszerzenie słów z Księgi Powtórzonego Prawa, gdzie Bóg kładzie przed człowiekiem życie i szczęście, śmierć i nieszczęście, zapraszając swój lud do tego, aby wybrał to, co niesie błogosławieństwo: „Wybierajcie więc życie, aby­ście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego” (Pwt 30,19-20).
Podobną przestrogę kieruje do nas Jezus w Kazaniu na Górze: „Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestron­na ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która pro­wadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!” (Mt 7,13-14). Szeroka i zatłoczona droga do zguby kontrastuje ze stromą ścież­ką, którą idzie niewielu. Gdybyśmy próbowali opisać duchowo tę drogę, jak będzie ona wyglądać? Którędy biegnie stroma ścieżka zbawienia? Gdzie i kiedy znajdujemy się na rozdrożach, abyśmy wiedzieli, w którym kierunku się udać?
Jeśli ktoś chce osiągnąć nawet czysto ludzki sukces, to potrzebne będą... (...)


Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 109 (4) 2025.


MICHAŁ MROZEK OP (ur. 1975), teolog, dyrektor Instytutu Tomistycznego i Studium Dominicanum w Warszawie.

Pastores poleca