Czy nie odnosi Pan Profesor wrażenia, że nauka, która nie respektuje faktów, choćby co do początku życia ludzkiego, osuwa się w ideologię i jakąś zadziwiającą „racjonalność”?


Kakofonia w świecie nauki jest nie do pozazdroszczenia. Propozycji prawd są setki. Dotyczy to wielu przestrzeni, nie tylko tych zwią­zanych z początkiem ludzkiego życia. Obserwujemy takie zjawisko w naukach medycznych i przyrodniczych. Te same fakty bywają interpretowane inaczej. Mamy do czynienia z bardzo dużym pro­blemem zanikania autorytetów, na które można było się powołać. Dziś autorytety są tylko chwilowe. A to mocno się wiąże z dyktaturą relatywizmu.

Czyli pytanie podstawowe: „Jaka jest prawda?” pozostaje czę­sto bez odpowiedzi...

Pamiętam, że jeszcze przed promocją doktorską dostałem tekst przysięgi łacińskiej, nie wiedząc, co ona zawiera. Może wtedy by­łem zbyt niedojrzały, że się takimi sprawami sam nie interesowałem.
Ale sięgnąłem do niej po latach, przygotowując się do rozmowy. Czytam: „zobowiązani jesteście przyrzec, iż rozwijać będziecie badania naukowe nie z żądzy zysku i nie dla próżnej chwały, ale w celu odkrywania i upowszechnienia prawdy – największego skar­bu ludzkości”.
Jeśli zestawi się tekst tej przysięgi z rzeczywistością, to ta ostat­nia wypada słabo. „Nie z żądzy zysku...” A co jest w tej chwili naj­ważniejsze w działalności naukowej? Pozyskiwanie środków na ba­dania. A więc pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Wiem, że nie da się pracować bez pieniędzy, że odczynniki kosztują, ale... gdzie ta prawda. „Nie dla próżnej chwały...” To w takim razie skąd w nauce tyle celebryctwa?


Próżność i poszukiwanie zysku... Zdaje się, że towarzyszy temu również ideologizacja nauki. W jakich dziedzinach jest to najbardziej widoczne?

Odpowiem na przykładzie nauk przyrodniczych... (...)


Więcej przeczytasz w najnowszym numerze kwartalnika PASTORES 109 (4) 2025.

Pastores poleca