Od Redakcji
Od Redakcji

Artykuły
KS. MACIEJ WAROWNY, Bóg zawsze wierny, a człowiek?
ROMAN SŁUPEK SDS, Boski skarb w kruchych naczyniach
MATEUSZ ROMAN HINC OFMCap, Wierność sobie i kultura autentyczności dzisiaj
KS. ROBERT SKRZYPCZAK, Słudzy wierni i wytrwali
DOMINIKA ŻUKOWSKA-GARDZIŃSKA, Troska o człowieka u Jana Pawła II
ZDZISŁAW J. KIJAS OFMConv, Czas narodzin proroka
MARIAN MACHINEK MSF, Węzeł i więź
KS. MAREK DZIEWIECKI, Prawda i pozory

Nasza rozmowa
Grzech nie unieważnia Ewangelii. Z ABP. ADRIANEM J. GALBASEM SAC, metropolitą warszaw­skim, rozmawiają ks. Mirosław Cholewa i Kazimierz Pek MIC
Oni ratują świat. Z PROF. WOJCIECHEM ROSZKOWSKIM, historykiem, roz­mawia Agnieszka Kuryś

Nasza modlitwa
KS. ADAM KUBIŚ, W rękach wszechmocnego Boga
KS. JÓZEF MACIĄG, Próba i kuszenie
KS. JÓZEF NAUMOWICZ, Jak tworzyć więź z ludźmi?

Z życia Kościoła
AGNIESZKA KURYŚ, „Mała droga” brata Gwali
ANDRZEJ DERDZIUK OFMCap, Czystość w celibacie – wciąż ponawiana decyzja
GRZEGORZ GÓRNY, Zagadka Leona XIV

Pytania i odpowiedzi
KS. MIROSŁAW CHOLEWA, Pan Bóg mi powiedział...

Świadectwa
Powołanie w dyskrecji - K.
Przestałam się bać - ANNA
Maski opadły – DOMINIK
Zaufałam Bogu - BOŻENA
Sumienie w życiu prawnika - TOMASZ B.

Lektury
KRZYSZTOF WONS SDS, Wspólnota świętych i słabych, Biblio­teka PASTORES, Usługi Rynkowe, Beata i Zbigniew Wośkowiak, Skoczów 2026, ss. 246.
JEAN-PIERRE TORRELL OP, Święty Tomasz z Akwinu. Mistrz du­chowy, tłum. Agnieszka Kuryś, Wydawnictwo W drodze – Instytut Tomistyczny, Poznań-Warszawa 2025, ss. 588.
PAWEŁ SKIBIŃSKI, Kościół wobec totalitaryzmów (1917-1989). Światowy katolicyzm i doświadczenie Polaków, Instytut Solidar­ności i Męstwa im. Witolda Pileckiego, Warszawa 2022, ss. 688.
BP ERIK VARDEN OCSO, Czystość – pojednanie zmysłów, tłum. Renata Senktas, Wydawnictwo W drodze, Poznań 2025, ss. 216.
KS. PIOTR MAZURKIEWICZ, Złoty cielec i fałszywi prorocy. Pań­stwo jako narzędzie walki z Bogiem, Biały Kruk, Kraków 2025, ss. 248.

Kultura
KS. MATEUSZ ZIEMLEWSKI, Henryk Mikołaj Górecki i Europa ducha

Drodzy Czytelnicy!

Czy skandale wstrząsające Kościołem, przewrotność i zdrada ze strony ludzi, z którymi idziemy przez życie, lub duszpasterskie porażki mają moc zawrócić nas z drogi powołania? Czy obecność Boga nie okaże się silniejsza? W najnowszym numerze „Pastores” próbujemy przyjrzeć się Jego wierności i odpowiedziom, jakie na nią dajemy.

Wyobraźmy sobie doświadczonego alpinistę, który zabiera nowi­cjusza na wspinaczkę. Wyjaśnia zasady bezpieczeństwa w górach, uczy skutecznych gestów i użytecznych węzłów, tłumaczy, jak się zakłada zabezpieczenia, i na koniec związuje się z nim liną. Zna­kiem wierności jest lina, która łączy wytrawnego wspinacza oraz debiutanta.

Zasadność znanego powiedzenia „Wierny jak pies” z pewno­ścią mogą potwierdzić właściciele tych czworonogów. Psia wierność doczekała się nawet pomnika, który można zobaczyć w Krakowie niedaleko Wawelu. Widnieje na nim wymowny tekst: „Pies Dżok. Najwierniejszy z wiernych, symbol psiej wierności. Przez rok (1990-1991) oczekiwał na rondzie Grunwaldzkim na swojego pana, który w tym miejscu zmarł”. Czy doczekamy się kiedyś podobnego po­wiedzenia: „Wierny jak człowiek”?

„Wierność” to słowo, które zwykle kojarzy się z istotnymi elemen­tami relacji międzyludzkich, takimi jak miłość, przyjaźń, lojalność. Ale wierność ma też bardziej cichy, intymny wymiar, mianowicie wierność samemu sobie. Wierność zatem to nie tylko zobowiązanie wobec innych osób, ale też lojalność wobec siebie samego, wobec własnych wartości, przekonań i emocji. W świecie, który coraz moc­niej stawia na autentyczność, temat ten wydaje się wyjątkowo aktu­alny, ale jednocześnie, wbrew pozorom czy pierwszym wrażeniom, niejednoznaczny.

(...) Czego się boimy? Trudności, cierpienia, porażki czy samotności? Najbardziej boimy się śmierci! Jezus mówi nam, że pokonał śmierć. On jest życiem, życiem wiecznym. „Przestań się lękać! Ja jestem Pierwszy i Ostatni, i Żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i otchłani” (Ap 1,17-18). Auto­nomiczny człowiek tworzy historię i Bóg nie odbierze mu tej auto­nomii. Jednocześnie, po swoim zmartwychwstaniu, Chrystus staje się Panem historii. Autonomiczny człowiek będzie musiał wybrać, czy pójdzie za Nim, czy nie.

(...)Myśl teologiczna Jana Pawła II rozwijała się równolegle do jego doświadczeń i przeżyć. Jego biografia pozwala zrozumieć, w jaki sposób kształtowała go wiara – to ona sprawiła, że idea osoby i jej relacji z Bogiem stała się dla niego kluczowa. Z niezwykłej historii życia Papieża warto podkreślić cztery charakteryzujące go cechy: dialog, wiarygodność, odwaga i pokora. Totus Tuus, które wybrał jako swoje wezwanie, nie było jedynie słownym aktem oddania się Matce Bożej. Wiarygodność tego zawierzenia przenikała całą jego postawę. Oddanie całym sobą oznaczało pełne zaangażowanie w ży­cie zgodne z wartościami, bez kompromisów moralnych. Była to postawa integralności i wierności zasadom.

Wierność Chrystusowi i wierność nauce Kościoła jest nieodzow­na w życiu wiary. Tylko wtedy można głosić słowem i życiem praw­dę, dając świadectwo miłości Boga przez własną miłość. Czy jednak zawsze, w każdym przypadku, w każdej sytuacji należy być wier­nym Chrystusowi i Kościołowi? Czy czasami wierność Chrystusowi nie wymaga sprzeciwu Kościołowi?

Nie ulega wątpliwości, że istnieje szereg różnic między konkret­ną realizacją powołania do małżeństwa i kapłaństwa. Wynikają one z innego ukierunkowania i odmiennego sposobu realizacji tych powołań, a także innego stylu życia. Wydaje się nawet, że z racji zobowiązania katolickich księży do celibatu można te powołania w pewnym sensie sobie przeciwstawić. Jednak o wiele istotniejsze jest to, co je ze sobą łączy.

Wierność to cecha duszpasterzy, którzy głoszą dokładnie to, co mówił i czynił Jezus, oraz postępują zgodnie z tym, co głoszą. Na takich duchownych możemy liczyć w każdej sytuacji. Oni nas nie rozczarują, nie zawiodą, nie wprowadzą w błąd. Wierni Bogu i przyjętym przez siebie zobowiązaniom są błogosławieństwem dla siebie i bliźnich. Wielką raną dla Kościoła są natomiast ci duchowni, którzy zachowują jedynie pozory wierności, a w rzeczywistości są zdemoralizowani, obłudni i przewrotni.

Zgodnie z Konstytucją dogmatyczną o Kościele Lumen gen­tium, „ogół wierzących, mających namaszczenie od Świętego, nie może zbłądzić w wierze” (12). Czy w świetle tej obietnicy pasterz Kościoła powinien obawiać się czasów zamętu?

- Czym jest nawrócenie?
- Nawrócenie zawsze kojarzy mi się z drogą. Każdy człowiek podąża określoną drogą w życiu: albo do celu, którym jest ostatecznie Bóg, albo waha się, w którą stronę iść, bo może Go odrzuca czy powątpie­wa w Jego istnienie, albo w nie nie wierzy. Postawy wobec Boga są bardzo różne. Są osoby, które idą prosto drogą w sposób oczywisty wyznaczoną. Oczywiście, zdarzają się im upadki, czyli grzech, i jeże­li to naprawią, to dokonuje się nawrócenie właśnie w tym sensie, że powracają na właściwą drogę. Natomiast są osoby, które idą w inną stronę, w ich przypadku nawrócenie jest trudniejsze – musi być bardziej radykalne. Według doktryny katolickiej nawrócenie wy­maga dwóch rzeczy: łaski Bożej i decyzji woli.

Autor Listu do Hebrajczyków stwierdza: „Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żywego” (Hbr 10,31). Bóg jest Bogiem. Moż­na rozumieć to różnie, gdyż każdy na ogół zwraca uwagę na inne przymioty związane z boskością. Będzie to zależne od obrazu Boga, jaki w sobie nosimy. Dla jednych Bóg oznacza miłość (1 J 4,8). Dla kogoś innego – troskliwą obecność (Wj 3,14; filolodzy hebrajscy tłumaczą imię Boga jako „Ja będę [dla was], kim byłem [dla waszych przodków: Abrahama, Izaaka i Jakuba]”). Dla innych jeszcze obraz Boga powiązany będzie z karzącą ręką sprawiedliwości (Ps 19,10; 58,12; Hi 21,22; Syr 16,12; J 5,22; Hbr 12,23; 1 P 1,17). Jedną z cech boskości, obecną przypuszczalnie w percepcji Boga u wszystkich ludzi, jest wszechmoc.

„Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść...” (1 Kor 10,13). Paweł Apostoł przywołuje historię Izraela na pustyni po wyjściu z niewoli egipskiej, aby przypomnieć chrześcija­nom w Koryncie, a także wszystkim wierzącym w każdym czasie, że poważne próby wiary i groźne pokusy są nieuniknione na drodze nawrócenia prowadzącej ku wierze dojrzałej.

Każdy ksiądz winien być nastawiony na tworzenie więzi z ludź­mi i wręcz o nie zabiegać – pisał św. Ambroży z Mediolanu w zna­nym, powstałym około 390 roku, dziele Obowiązki duchownych. Uważał on więź z wiernymi świeckimi za jeden z najważniejszych elementów w pracy duszpasterskiej. Dlatego poważną część pisma poświęcił omówieniu cnót, przez które duchowni mogą „zyskać przywiązanie ludzi”.

Jak przejawia się świętość? Czy przenika przez ludzkie ograni­czenia, drobne słabości, śmieszne nawyki i zwyczajność, która ani nie rzuca się w oczy, ani nie porywa? Świętość osiągnęło wielu lu­dzi szerzej nieznanych, którzy nigdy nie sprawowali kierowniczych funkcji, nie byli liderami ani twórcami uznanych dzieł, ale szli do świętości tak „małą drogą”, że w pewnym sensie byli niewidzialni.

Naśladowanie Chrystusa w Jego czystości, posłuszeństwie i ubó­stwie wymaga radykalnych decyzji motywowanych wiarą. Nie cho­dzi tylko o jedną decyzję podjętą na początku drogi powołania. Potrzebne jest jej nieustanne odnawianie, by móc zachować wier­ność w całym życiu i we wszystkich jego wymiarach. Oznacza to zatem proces wzrastania w zakresie dojrzałości ludzkiej i chrześci­jańskiej. Ksiądz lub osoba konsekrowana, podejmując zaproszenie Chrystusa do wstępowania w Jego ślady, musi zdawać sobie sprawę z realizmu podjętego zobowiązania oraz znajdować środki pomoc­ne w jego wypełnianiu.

8 maja 2025 roku na papieża został wybrany kard. Robert Pre­vost, przyjmując imię Leona XIV. Choć od objęcia przez niego urzędu minęło wiele miesięcy, nadal trudno wskazać przewodnie linie jego pontyfikatu. Papież pozostaje bowiem niezwykle ostrożny w swoich słowach, gestach i decyzjach. Wydaje się, jakby za jego rządów wiele spraw toczyło się w Watykanie siłą inercji. Stanowi to radykalny kontrast z postawą jego poprzednika, który niemal każde­go dnia zaskakiwał nie tylko świat, ale i własne otoczenie nieoczekiwanymi pomysłami. Za czasów Franciszka Watykan znajdował się w nieustannym stanie podgorączkowym, a pracownicy kurii rzym­skiej mieli trudność, by nadążyć za kolejnymi inicjatywami swego przełożonego. W tym czasie Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej dwoiło się i troiło, by wyjaśnić zdezorientowanym dziennikarzom, co Papież miał na myśli podczas swoich ostatnich wypowiedzi i jak interpretować jego „magisterium samolotowe”. Teraz to się skończy­ło. Za Spiżową Bramę powróciły spokój, stabilizacja i obliczalność. Widać to było od pierwszych chwil obecnego pontyfikatu.

Jak powinien się zachować duszpasterz, jeśli ktoś z parafian przychodzi i mówi: „Pan Bóg mi powiedział...”?
Każdy duszpasterz może spotkać się z parafianinem, który zgłasza jakąś „duchową inicjatywę”. Mamy przecież aktywnych wiernych świeckich z pomysłami na duszpasterstwo. Dany para­fianin dodatkowo może być przekonany, że otrzymał wewnętrzne natchnienie od samego Boga, bo dotyczy ono dobrej sprawy i do tego ma religijny charakter. Streszcza to niekiedy krótko: „Pan Bóg mi powiedział...”.

Czym jest powołanie? Wołaniem czy delikatnym wezwaniem? Owo zaproszenie Pana słyszałam już jako dziewczynka. Była to pew­ność, że nie założę rodziny. W miarę upływu lat myśl ta dojrzewała. Dziś, mając ponad 30 lat i patrząc na siebie sprzed dwóch dekad, widzę Boże działanie, ufność serca, wielkie zaciekawienie postacią Jezusa. I ta dziewczynka mnie zawstydza, ale też uczy wdzięczno­ści, bo wiem, że Pan (po)wołał mnie od najmłodszych lat. To jedna z najważniejszych łask w życiu.

Jestem żoną, matką i położną. Od dziecięcych lat słuchałam opo­wiadań cioci, która także jest położną, o tym, jak powstaje człowiek i jak przychodzi na świat. Ciocia zaszczepiła we mnie pasję do położnictwa. W głębi serca czułam chęć pomagania. Miałam 18 lat, kiedy pierwszy raz zobaczyłam poród. Przeżyłam niezapomniane chwile, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że zawód położnej jest właśnie dla mnie. I tak rozpoczęła się moja służba. Pamiętam pierwszy, sa­modzielnie przyjęty poród. Wzruszyłam się do łez, patrząc na matkę przytulają­cą swoje nowonarodzone dziecko. Mówi się, że położna odbiera porody, a ja przecież niczego nikomu nie odbieram, tylko, wręcz przeciwnie, pomagam przyjąć.

Wraz z moją żoną, Patrycją, należymy do kręgu Domowego Kościoła w parafii św. Marii Magdaleny w Magdalence. Jesteśmy sakramentalnym małżeństwem z 15-letnim stażem. Mamy pięcioro dzieci w wieku od 14 lat do 2 miesięcy. Zawodowo oboje jesteśmy lekarzami dentystami – od kilkunastu lat prowadzimy prywatny gabinet stomatologiczny. Z DK jesteśmy związani od 7 lat.

Gdy mój mąż oświadczył mi, że odchodzi i chce rozwodu, mój świat runął. Zrozumiałam, że straciłam go na zawsze. Byłam w fa­talnym stanie psychicznym. Po kilku latach związałam się z innym mężczyzną. Myślałam wtedy, że przecież ja też mam prawo do szczęścia, że powinnam ułożyć sobie życie od nowa. Wielu moich znajomych, a nawet rodzice, utwierdzało mnie w tym przekonaniu. Był ślub cywilny, impreza (wtedy lubiłam się bawić), potem poja­wiło się dziecko – wydawało się, że wszystko układa się idealnie. A jednak.. zaczęło mi czegoś brakować. Mimo iż miałam rodzinę, odczuwałam pustkę w sercu.

(...) Dla prawnika wierzącego, wsłuchującego się w stanowisko Kościoła katolickiego, niezwykle trudne są spory o rozwiązanie związku małżeńskiego przez rozwód. W prawie polskim brakuje możliwości wyłączenia sędziego z tego rodzaju spraw z uwagi na sprzeczność z sumieniem. Rozwody orzekane są w składach jed­nego sędziego zawodowego i dwóch ławników. Wszyscy członko­wie składu orzekającego powinni więc z dużą starannością oceniać wcześniej powołane przesłanki rozwiązania związku małżeńskiego przez rozwód, ale mogą w jeszcze większym stopniu poszukiwać wszelkiego rodzaju prognostyków dla powrotu wspólnego poży­cia pomiędzy małżonkami, kierowania stron do mediacji i terapii rodzinnych.

Autor, rekolekcjonista, kierownik duchowy, teolog duchowości, dyrektor Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie, współpracujący od samego początku z kwartalnikiem „Pastores”, nie wymyśla Kościoła według swoich marzeń czy opinii oraz oczekiwań świata, choć jest ich głęboko świadomy. Odczytuje go według zamy­słu Jezusa Chrystusa – z Ewangelii, Dziejów Apostolskich i listów apostolskich, Ojców Kościoła, a także nauczania papieży. Zachęca – jak napisał w Przedmowie do publikacji ks. Wojciech Bartkowicz – „do głębokiej, egzystencjalnej lektury słowa zawierającego nie tylko świętą historię, ale i wezwanie do przemiany. W szkole lectio divina słowo Boże łamie «cedry Libanu» naszej pychy i lęku, każąc brać odpowiedzialność za Kościół – miejsce, gdzie Boża moc objawia się w ludzkiej słabości”.

Ta książka to najokazalszy chyba owoc życiowej pasji fryburskie­go dominikanina, o. Torrella (1927-2025), pasji twórczego wczyty­wania się w życie, myśl, duchowość i dzieło św. Tomasza. Wiodącą myślą autora jest odkrycie, że dla Akwinaty życie chrześcijańskie polega na „wyjściu” od Trójcy i „powrocie” do Niej na drodze, której szczytem jest „przyjęcie i obecność Osób Boskich w nas, poznanych i miłowanych w osobistym i bezpośrednim doświadczeniu”, a czło­wiek osiąga tym pełniejsze szczęście, im bardziej upodobni się do swojego jedynego dobra – do Boga. O wadze tej książki świadczy już sam fakt, że we Francji miała ona trzy wydania, poszerzane i aktuali­zowane, a w Polsce doczekała się drugiego wydania (uzupełnionego o zaktualizowaną bibliografię), znacznie obszerniejszego nie tylko dzięki uwzględnieniu najnowszych badań nad spuścizną św. To­masza, ale także dzięki szerszemu rozwinięciu trzech ważnych za­gadnień.

Plan zbudowania raju na ziemi zawsze napotykał przeszkodę w postaci chrześcijaństwa, a zwłaszcza Kościoła katolickiego. Wie­loraki totalitaryzm, wprowadzający ten plan przemocą i podstępem, zaciążył nad całym XX wiekiem. Zadanie zdefiniowania i opisania w skali globalnej zjawiska nazizmu, faszyzmu i komunizmu oraz ich odmian podjął prof. Paweł Skibiński. Jego obficie i rzetelnie udoku­mentowana analiza historyczna obejmuje okres od rewolucji bolsze­wickiej do umownej daty roku 1989. Pytanie o źródła „zła stężonego w ideologie i systemy totalitarne” wymaga odpowiedzi w katego­riach nie tylko historycznych czy socjologicznych, ale egzystencjal­nych i ostatecznych, gdyż niezależnie od przyjętej perspektywy „wieloaspektowa i masowa zbrodnia dokonana przez zwolenników totalitaryzmu jest doświadczeniem egzystencjalnie fundamental­nym dla współczesnego człowieka”.

Urodzony w roku 1974 bp Erik Varden OCSO należy – jak sam pisze – do pokolenia, które przychodząc na świat po „kulturowych bataliach” lat sześćdziesiątych, proces rozmnażania człowieka po­znawało już w szkole podstawowej, miało łatwiejszy niż kiedykol­wiek kontakt z pornografią oraz było powszechnie przestrzegane przed szkodliwymi skutkami zahamowań seksualnych. Jego wstą­pienie do zakonu przypadło z kolei na czas, w którym odbiły się szerokim echem skandale wykorzystania seksualnego w Kościele. Zważywszy ponadto na „amnezję, której uległ Zachód, jeśli chodzi o swoje chrześcijańskie dziedzictwo”, autor odchodzi od obcego dla wielu kościelnego języka, szukając dróg przedstawienia czysto­ści tak, by stała się ona zrozumiała i atrakcyjna dla współczesnego człowieka.

Czy w obecnej, nabrzmiałej emocjami sytuacji społeczno-poli­tycznej można przedstawić swoje stanowisko w sposób nieagresyw­ny, kulturalny, nie używając argumentów ad personam, a oddziałując – i to jak – jedynie siłą racjonalnych argumentów? Czytelnik, który niezrażony nieco prowokacyjnym tytułem i okładką, weźmie do ręki książkę ks. prof. Piotra Mazurkiewicza, nie tylko przekona się, że jest to możliwe, ale także zapozna się z tematyką właściwie nieobecną w dzisiejszym publicznym dyskursie, dokonując wielu odkryć inte­lektualnych.

Według znawców alpinistyki czterotysięcznik Mont Blanc (4805--4808 m n.p.m.) stanowi „dach Europy”. Nie zbudował go człowiek, lecz natura. Jeżeliby jednak poszukać „dachu Europy”, który nie jest tworem natury, lecz człowieka, a zatem kultury, to byłby nim bez wątpienia dach Katedry Notre-Dame w Paryżu. Nakładem ogrom­nych środków finansowych i czasowych udało się odrestaurować dach zniszczony pożarem w 2019 roku. Swoistym finałem odbudo­wy było otwarcie Katedry 7 grudnia 2024 roku. Kiedy arcybiskup Paryża, Laurent Urlich, po trzykrotnym symbolicznym zapukaniu, otworzył drzwi świątyni, rozległ się śpiew czterogłosowego chóru, który przyzywał od pierwszych słów Tę, której zadedykowano tak istotną dla duchowego wymiaru Europy świątynię – Maryję. Wykonany w ów szczególny czas utwór, to nie dzieło żadnego promi­nentnego przedstawiciela francuskiej, niemieckiej, brytyjskiej, hisz­pańskiej czy włoskiej bogatej kultury muzycznej. Zabrzmiał wtedy utwór współczesnego artysty, reprezentującego niemniej znamieni­tą polską kulturę muzyczną – „Totus Tuus”, op. 60, skomponowany przez Henryka Mikołaja Góreckiego (1933-2010) w 1987 roku.

Pastores poleca