Artykuły
MICHAŁ MROZEK OP, Droga ośmiu błogosławieństw
DARIUSZ KOWALCZYK SJ, Prawo do szczęścia?
KATARZYNA FLADER-RZESZOWSKA, Traktat o słuchaniu
KS. WOJCIECH BARTKOWICZ, Libertatis splendor – (nie)szczęsny dar wolności
AGNIESZKA KURYŚ, Uśmiech, który zakrywał ciemność
KS. PIOTR MAZURKIEWICZ, Podwójne życie chrześcijanina
AGATA RUSAK, Miłe chwile, czyli szkic o przyjemności, dobrostanie i szczęściu

Nasza rozmowa
Nie tłumy, cyfry, statystyki... . Z KS. SŁAWOMIREM LASKOWSKIM, proboszczem parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Lublinie, rozmawia Woj­ciech Skóra MIC
Człowiek to nie gra genów. Z PROF. ANDRZEJEM KOCHAŃSKIM, specjalistą genetyki klinicznej i laboratoryjnej, lekarzem, wykładowcą Warszawskie­go Uniwersytetu Medycznego, byłym konsultantem krajowym w dziedzinie genetyki klinicznej, rozmawia Monika M. Zając

Nasza modlitwa
TOMASZ SZYMCZAK OFMConv, Jezus – wzór szczęśliwego życia
PIOTR SZYRSZEŃ SDS, Mam Ojca! Jestem synem!
KS. MARIUSZ SZYMAŃSKI, Msze święte z udziałem dzieci – możliwe adaptacje

Z życia Kościoła
IRMINA NOCKIEWICZ, Tylko nie „nawróceni muzułmanie!”
LEON NIEŚCIOR OMI, Credo – największe dziedzictwo Soboru Nicejskiego
KS. JUSTIN A. FREEMAN, Sakrament pokuty wobec uzależnienia od pornografii

Pytania i odpowiedzi
KS. TOMASZ BAĆ, Życie naznaczone sensem

Świadectwa
Bóg chciał zgody mojego serca - KS. PAWEŁ
Czego społeczność LGBTQ+ potrzebuje od Kościoła - AMY E. HAMILTON
Owoce po latach… - JAN SZPILKA SDS

Lektury
KS. WOJCIECH WĘGRZYNIAK, Wolność po Bożemu, Dom Wy­dawniczy „Rafael”, Kraków 2025, ss. 160.
HENRYK PIETRAS SJ, Sobór Nicejski (325). Kontekst religijny i polityczny, dokumenty, komentarze, Wydawnictwo WAM, Kra­ków 2025, ss. 328.
PETER KREEFT, Teologia w praktyce, czyli 358 sposobów na świę­tość według św. Tomasza z Akwinu, tłum. Magda Sobolewska, Fun­dacja Prodoteo, Warszawa 2025, ss. 752.
STEPHANIE GRAY CONNORS, Z miłości do życia. Jak rozma­wiać o aborcji, tłum. Mira Majdan, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2023, ss. 160.
GRZEGORZ GÓRNY, Duchowa historia Polski. Millenium dwu koronacji 1025-2025, Rosikon Press, Warszawa 2025, ss. 288.

Kultura
JAROMIR KWIATKOWSKI, Ulmowie – patroni Muzeum w Markowej

Drodzy Czytelnicy!

Przekazujemy numer kwartalnika poświęcony szczęściu po to, by nie mylić go z sukcesem, dobrostanem czy przyjemnością (A. Rusak), ale by zgłębiać jego źródło i odkrywać chrześcijańską perspektywę. Jezus pełniący wolę Ojca był, jest i pozostanie dla nas wzorem szczęśliwego życia (T. Szymczak OFMConv).

Każdy z nas pragnie szczęścia. Jednak tak naprawdę nie wiemy, czym ono jest, choć tak głęboko go pragniemy. Nawet ci, którym udało się zrealizować swoje pragnienia, nie czują się spełnieni. Szczęście ulatuje niczym motyl ze spełnionych marzeń. Zdobyte krwią i blizną bogactwo, prestiż czy sława okazują się tylko fata­morganą szczęścia. Wśród ruchomych piasków zdobytych szczytów serce dalej usycha z pragnienia.

W sercu każdego człowieka tkwi pragnienie bycia szczęśliwym, choć różnie owo szczęście ludzie definiują. Na ogół jedni kładą większy nacisk na dobrostan, spokój i doświadczanie przyjemności, a inni na poczucie sensu i realizowanie wyznawanych wartości, na­wet jeśli wiąże się to z niemałym trudem. Te dwie perspektywy nie muszą się wykluczać. Powołanie do szczęścia stanowi ważny aspekt chrześcijańskiej doktryny, której zwornikiem jest przecież perspek­tywa życia w niebie, czyli wiecznej szczęśliwości. Czy z tego wynika, że człowiek ma prawo do szczęścia?

Hiob, biblijna postać Starego Testamentu, stał się jedną z naj­częściej przywoływanych w sztuce figur niezawinionego cierpienia. Globalne katastrofy, zbiorowe i osobiste tragedie wciąż wywołują wśród twórców pytania o jego nieugiętą postawę i relację z Bogiem. Ten żydowski sprawiedliwy – umiłowany przez Jahwe, a mimo to dotknięty największymi cierpieniami – to postać szczególnie przy­pominana po Holokauście. Pytania, gdzie był Bóg, kiedy ginęli nie­winni, z jakiego powodu naród wybrany został tak doświadczony, czy można jeszcze wierzyć w Boga po Zagładzie, czy można jeszcze uprawiać sztukę po Auschwitz, podejmowane były przez poetów, teologów, filozofów.

Odwieczne pragnienie szczęścia... Wydaje się należeć do natury osoby ludzkiej – nie ma człowieka, który by go nie doświadczał. Jednak współczesny świat, choć oferuje nam niespotykany do tej pory komfort i technologiczne cuda, zdaje się paradoksalnie po­grążać uszczęśliwianych w ten sposób ludzi w narastającej fali lęku i samotności.
Jak to możliwe, że w erze, w której „szczęście” stało się niemal moralnym obowiązkiem, tak wielu czuje się zagubionych? Warto za­stanowić się nad tym fenomenem, łącząc perspektywy psychologii, filozofii i głębokie intuicje teologii chrześcijańskiej.

Była głęboko przekonana o swojej nicości. Całe dzieło, które­mu się poświęciła, uważała za dzieło Boga, niczego nie przypisując sobie. Czuła się „narzędziem i tylko narzędziem” (s. 368)1. Chciała pozostać ukryta przed światem jako prosta siostra pracująca wśród ubogich. Nie życzyła sobie, żeby o niej mówiono czy pisano; doma­gała się zniszczenia prywatnych zapisków i swojej korespondencji, której znaczna część jednak się zachowała. Gdyby nie to, pewnie nigdy nie poznalibyśmy prawdziwej Matki Teresy z Kalkuty.

Prowadząc przed kilku laty rekolekcje lectio divina, odkryłem ze zdumieniem, że we wszystkich wybranych przeze mnie tekstach biblijnych nie tylko zawarte jest bezpośrednie odniesienie do ży­cia wiecznego, ale że niezauważenie tego faktu podczas lektury w istotny sposób zmienia sens omawianej perykopy.

Życzymy sobie szczęścia przy wszelkich okazjach. Słowo pojem­ne jak ocean i bardzo wieloznaczne. Bywa, że składający życzenia rozumie je inaczej niż adresat. Albo nie rozumie, a tylko je wypowia­da. Teologia, filozofia i psychologia napisały o szczęściu całe tomy. Niniejszy tekst służy jedynie namalowaniu słowami kilku obrazów, które mogą zainspirować czytelnika do przyjrzenia się własnemu szczęściu.

Czy Jezus może być wzorem szczęśliwego życia? Czy można uznać za szczęśliwe takie życie, w którym nie ma miejsca na spokoj­ne zjedzenie posiłku, a najbliżsi myślą, że mamy poważne kłopoty z samym sobą i z własną racjonalnością (Mk 3,20-21), w którym zaproszenia na obiad stają się udręką, bo wiążą się z uczestnic­twem w konfrontacjach, sporach i swego rodzaju testach tożsamości (Łk 7,36-50), w którym nie ma czasu i miejsca na to, aby się porząd­nie wyspać, bo ciągle ktoś czegoś chce (Mk 4,35-41)? Czy takie życie można uznać za udane, za szczęśliwe?

U początku Ewangelii według św. Jana słyszymy o uczniach Jana Chrzciciela, którzy podejmują decyzję, by pójść za Jezusem, i fak­tycznie wyruszają w drogę. Zapytani przez Niego: „Czego szuka­cie?” odpowiadają pytaniem: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?”, które można by oddać również jako: „Gdzie trwasz? Gdzie znajdujesz oparcie?” (gr. meno, menein – pozostać, mieszkać, trwać). Jezus za­prasza ich: „Chodźcie, a zobaczycie”. Andrzej i inny uczeń poszli i zobaczyli, gdzie Jezus mieszka (J 1,38-39). Ale pozostając z Nim dłużej, towarzysząc Mu stale, dzień po dniu, mogli się przekonać, że stabilitatem czy auxilium dają Mu nie tyle przysłowiowe zadaszo­ne cztery ściany, bo zdarza się, że „nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć” (Łk 9,58), ile relacja. Gdzie, w kim Jezus znajduje oparcie? W Ojcu! Po czasie Filipowi, proszącemu: „Pokaż nam Ojca”, wyzna: „Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie” (J 14,8-11) i powtórzy to wyznanie, aby usłyszeli pozostali uczniowie i abyśmy również my usłyszeli.

Zgodnie z nauczaniem Soboru Watykańskiego II Eucharystia jest w centrum duchowości wierzących, a jej celebracja powinna być dostosowana do możliwości uczestników, ażeby mogli – co zo­stało podkreślone w konstytucji Sacrosanctum Concilium – w pełni czerpać z bogactwa znaków i treści liturgicznych (KL, 10). Szcze­gólną troską Kościoła objęte są dzieci, które dopiero rozpoczynają drogę wiary i wymagają odpowiedniego wprowadzenia w tajemnice liturgii.

Chrześcijanie nawróceni z islamu reagują oburzeniem, kiedy nazywa się ich nawróconymi muzułmanami. Dlaczego? Powód jest bardzo prosty: już nie są muzułmanami! Wreszcie są chrześcijanami i etykieta bycia „muzułmaninem na wieki” ich uwiera. W świecie zamkniętych społeczności, z których się wywodzą, właściwie nie ma opcji bycia innym.

W II i III wieku istniały formuły wyznania wiary, które na ogół miały dość luźny, niezobowiązujący wszystkich charakter. Już w Dziejach Apostolskich i Listach św. Pawła spotykamy półformalne streszczenia pewnych prawd, przyswajane przez chrześcijan. Jed­ne wyrażały prawdę o Chrystusie, inne o Ojcu i Synu, inne o całej Trójcy Świętej. Na szczególną uwagę zasługują wyznania chrystolo­giczne, kontynuujące apostolską tradycję kerygmatu.

Pornografia osiągnęła rozmiary pandemii. Dane socjologiczne i doświadczenia księży rozmawiających z parafianami potwierdzają wszechobecność pornografii w naszym społeczeństwie. Łatwość do­stępu, anonimowość i przystępna cena pornografii w sieci naraziła niezliczone rzesze mężczyzn, kobiet i dzieci na oddziaływanie tre­ści nacechowanych seksualnością w jej najbardziej perwersyjnych i wyuzdanych formach2.

Podczas Niedzieli Misyjnej w mojej pierwszej parafii powiedzia­łem w homilii, że nie musimy wyjeżdżać na misje, aby być misjo­narzami. Mówiłem to do moich parafian, ale też w jakimś sensie do siebie. Bóg lubi zaskakiwać... Kilka miesięcy później uczestniczyłem w rekolekcjach ignacjańskich. Podczas jednej z medytacji, wpatrując się w Chrystusa ukrzyżowanego, miałem zadać siebie następujące pytania: co uczyniłem dotychczas dla Jezusa, co czynię dla Jezusa teraz i co uczynię w przyszłości?

„Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą” (Mt 7,9-11).

Od dzieciństwa marzyłem o tym, by zostać misjonarzem – za­fascynowała mnie opowieść pewnego jezuity usłyszana w latach sześćdziesiątych podczas misji parafialnych w Górze św. Jana. Naj­pierw poszedłem do seminarium diecezjalnego, ale kiedy po roku zorientowałem się, że z diecezji tarnowskiej nie można było wyje­chać na misje, przeszedłem do salwatorianów. Przyjąłem sakrament święceń w 1978 roku w Obornikach Śląskich i tam pracowałem przez dwa lata.

Bóg pragnie naszej wolności. Jak szpital jest po to, żeby ludzi uzdrawiać, tak Kościół jest po to, żeby ludzi wyzwalać. Te tak kon­trowersyjne dziś tezy autor uzasadnia właściwym sobie gawędziar­skim, pełnym humoru językiem, odwołując się do wielu przykładów zaczerpniętych z Pisma Świętego, ale także z życia codziennego, historii oraz osobistego doświadczenia. Przekonuje, że Bóg nigdy nie zniewala nikogo.

Henryk Pietras SJ, patrolog i bizantynolog, opublikował podsu­mowanie swych wieloletnich badań nad Soborem Nicejskim z 325 roku. Analizował teksty soborowe i listy z epoki w oryginale oraz w przekładzie, a przy tym odrzucił wiele przyjętych do tej pory interpretacji. Jego wnioski podważają utrwalony „mit” o tym so­borze jako wydarzeniu zwołanym głównie dla potępienia Ariusza i dla obrony boskości Chrystusa.

C. S. Lewis powiedział kiedyś, że nie ma wystarczająco dużej fi­liżanki herbaty i wystarczająco długiej książki, by mu dogodzić. Być może nowa książka Petera Kreefta (zresztą zagorzałego miłośnika i znawcy Lewisa) spełniłaby ten warunek – ponad 700 stron to ob­jętość imponująca – należałoby ją jednak porównać nie do filiżanki herbaty, ale do całej bardzo urozmaiconej uczty. Kreeft, profesor filozofii, od lat zajmował się Summą teologiczną św. Tomasza z Akwi­nu, omawiając przede wszystkim jej wymiar filozoficzny. W tej pu­blikacji postanowił – jak sam stwierdza – „wydobyć z zaćmienia” słońce teologicznej, praktycznej mądrości wielkiego filozofa.

Jak przekazywać prawdę o aborcji z miłością, nie idąc na kom­promis z własnymi przekonaniami, a zarazem szanując rozmówcę? Na te pytania autorka książki, pełnoetatowa prelegentka pro-life, od­powiada na podstawie dwudziestoletniego doświadczenia rozmów na temat ochrony życia z ludźmi o różnych poglądach. W książce znajdziemy logiczne, a zarazem podane przystępnym językiem ar­gumenty za stanowiskiem pro-life, zarówno natury medycznej, jak i filozoficznej czy prawnej. Największym walorem książki wydaje się jednak nie sama rzetelność argumentów – które można znaleźć w wielu innych publikacjach – lecz nacisk na sposób ich przekazy­wania.

1000-lecie koronacji dwóch pierwszych polskich królów, Bolesła­wa Chrobrego i Mieszka II Lamberta, to okazja do głębszej refleksji nad Polską i tym, co ją stanowi, do podsumowań i wniosków na przyszłość. Pierwsza koronacja zapoczątkowała czas suwerenności państwa, druga – serię klęsk. Tak wygląda zalążek dziejów Polski, balansujących „między mocarstwowością a niebytem”. Znakomicie je opisuje Grzegorz Górny w zbiorze esejów, publikowanych w la­tach 2013-2023 w miesięczniku „W Sieci Historii”.

W Markowej, w województwie podkarpackim, w 2004 roku do­szło do odsłonięcia pomnika upamiętniającego męczeńską śmierć rodziny Ulmów. Wcześniej, w 1995 roku, Wiktoria i Józef Ulmowie zostali uhonorowani pośmiertnie tytułem Sprawiedliwy wśród Na­rodów Świata, a w 2010 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył ich Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Wreszcie, w 2016 roku w Markowej powstało Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów, a 10 wrze­śnia 2023 roku w tej wsi odbyły się uroczystości beatyfikacyjne Wiktorii i Józefa wraz z dziećmi.

Pastores poleca